Filmy 2017 - zestawienie #1

Na dzień dzisiejszy, 12 grudnia 2017, przy obejrzanych 19 pozycjach bieżącego roku, przedstawiam filmy z moją, skromną oceną. Zaczniemy od najsłabszych. Moim zdaniem.


19. Transformers: Ostatni Rycerz (3/10)

Po "Wieku zagłady" z 2014 roku nie spodziewałem się powrotu na stare, dobre tory z pierwszych dwóch części Tranformersów. Szkoda, lubiłem bajkę, kiedy byłem dzieckiem, z zachwytem oglądałem pierwszą ekranizację. Czy już mnie nie kręci taki klimat? Wątpię, bo nadal oglądam filmy Sci-Fi i potrafią mnie zaskoczyć i zachwycić. Myślę, że za dużo jest odwołań do naszej ziemskiej historii, legend, a za mało jest konkretnej historii samych transformerów. 

18. Ciemniejsza strona Greya (3/10)

To może kwestia innego podejścia do życia, nie wiem. Ale często jest tak, że oglądam film i zupełnie się nie zgadzam z treściami, które próbuje twórca uwypuklić, propagować, ale doceniam kunszt artystyczny całokształtu. Ale historia Greya jest jednoznaczna, jednokierunkowa. Mógłbym jeszcze odważyć się jak źle działa społecznie, ale dosyć. Film słaby. Jedyną perełką jest gra aktorska Dakoty Johnson. 

17. Notatnik śmierci (5/10)

Jako fan anime, kiedy zobaczyłem trailer, stwierdziłem że muszę obejrzeć amerykańską ekranizację jednej z najlepszej anime w historii. Trailer zapowiadał się naprawdę dobrze. Teraz już wiem dlaczego nie widziałem w nim "L", bo on jako pierwszy zepsuł mi cały film. Nie, nie jestem faszystą, chodzi o jego charakter rozpaczliwego, rozgniewanego, rozkapryszonego bachora. Tak jak Yagami został przedstawiony jako typowy nastolatek amerykański, który jest bystry, ogarnia za hajs zadania domowe, uważam za trafny zabieg. Każdą postać starano się przedstawić w prosty sposób. Nie ma w tym nic złego, po prostu reżyser chciał trafić do innego grona, ma takie prawo, to nie jest film wyższych lotów. Dlatego "piątka", bo interpretację oglądało mi się całkiem nieźle, ale "L" niszczy cały mi bardzo ten film. 

16. Strażnicy Galaktyki vol. 2 (5/10) 

Choć pierwsza część zaskoczyła wiele osób, to druga część miałem wrażenie, jakby nie mieli na nią twórcy dobrego pomysłu. Po prostu trzeba było odgrzebać Strażników przed tym, jak trafią do Avengers. Humor jednak był spoko, ale przede wszystkim wizualnie, majstersztyk. Piękny film dla oczu. I... to tyle.

15. Logan: Wolverine (5/10)

Czekałem na ten film i bałem się zarazem. Kiedy zobaczyłem z trailerze i na plakacie małą dziewczynkę, to już wiedziałem, że film będzie wzruszać, wyciskać łzy, aby walczyć o widza. Może jestem bezdusznym gnojem, ale nie poczułem tego. Sceny z dzieciakami mogły być pokazane bardziej ze smakiem, komiksowo. Nie chcę być ofiarą łapania za serce, aby film mi się podobał. Hugh Jackman choć już jako stary Logan, to aktorsko w formie. Ale na większe wyróżnienie tym razem zasługuje Patrick Stewart. brawo. 


14. Spider-Man: Homecoming (5/10)

Tom Holland jako Peter Parker bardzo mi pasuje. Jest świetny. Z przyjemnością oglądałem wątki z życia rodzinnego i szkolnego Petera. To właśnie cenię w wszystkim komiksach, bajkach, filmach - próby odnalezienia się w normalnym życiu superbohaterom. Za dużo eksplozji, ratowania świata, walki, efektów specjalno-wybuchowych. I to właśnie w tym filmie najbardziej mi nie pasowało. Kiedy jeszcze Spider-Man ratował swoich kolegów, jeszcze miało dla mnie jakiś sens związany z moimi oczekiwaniami. Zaskoczyłem się pozytywnie Iron Manem. Nigdy nie przepadałem za filmami o nim, ale w epizodzie o Spider-Manie odgrywa dosyć mądrą, fajną rolę. Na plus. 

13. Wonder Woman (5/10)

Cudowna Gal Gadot. Ahhh. Lepszej WW nie mogli znaleźć. Subtelna, skromna, piękna z charakterem. Bez niepotrzebnych seksapilskich zagrywek. Rewelacja. Wykreowanie tej postaci wg mnie jest na medal. Jednak miałem problem z odnalezieniem się raz w świecie mitologicznych Amazonek, a potem nagle na froncie II Wojny Światowej. Ale to jeszcze mogłem przełknąć, ale romansidło? David Thewlis zaskoczył mnie podwójnie, a zwłaszcza przy finale. Sam finał był w zasadzie dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, bo całe zło okazało się, że nie było po stronie Niemców, tylko... gdzie indziej. Bardzo, bardzo, bardzo ciekawe. 

12. xXx: Reaktywacja (6/10)

A mówcie co chcecie. Podobał mi się! Bez polotu, bez zachwytu, ale był spoko. Było parę nowych, zaskakujących scen akcji, przemyślanych pomysłów. Reszta fakt, odgrzewanie kotleta. Ale jak! Ja po prostu uwielbiam Vin Diesela w akcji i motyw ekipy, teamu nie do zajechania. Lubię. Stawkę w mojej ocenie podbija Donnie Yen. Każdy film, gdzie on się pojawia, zasługuje na moją szczególną uwagę. 

11. Mroczna wieża (6/10)

Nie, nie czytałem książki. Film był naprawdę niezły, widać tam pomysł, dobrą historię do opowiedzenia. Zaryzykuję, twierdząc, że można było śmiało przedstawić historię chłopaka w jednym filmie, historię Rolanda i rewolwerowców w drugim, i dopiero w trzecim walkę z Walterem. Po prostu mam niedosyt i wydaje mi się, że za dużo, za szybko te wątki się działy. Kiedy chciałem dowiedzieć się o jakieś postaci, historii czegoś więcej, już zaczynał się kolejny epizod. Szkoda. Matthew McConaughey na wielki plus, ciekawe czy dostanie teraz więcej angaży jako czarny charakter. A powinien. 


10. Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (6/10)

Kolejne, dobre odgrzewanie kotletów. Bez szukania wielkich fajerwerek, szokujących scen. Dostajemy to, co dobrze znamy, morską przygodę z Jackiem. Dowiadujemy się przy tym kilku ciekawostek, które dodają smaku w całym filmie i absolutnie go nie psują. Johnny Depp świetnie, tym razem widać jak Jack jest już powolniejszy, starszy i niemalże wszystko mu jedno. Niby wszystko kręci się wokół niego, ale nie jest on już postacią najbardziej wyróżniającą się w filmie. Aktorsko wielkie wyróżnienie dla Javier Bardem. 

9. Atomic Blonde (6/10)

To jest naprawdę fajna historia. Bardzo dobry scenariusz. Mam jedynie problem z ugryzieniem formy z treścią. Po jednej stronie mam historię agentki MI6 w Berlinie, kilku kolejnych agentów, dni przed i po obaleniem muru berlińskiego, w tle informacje z telewizji (autentyczne) dotyczące wydarzeń w Berlinie. I to ma swój jakiś klimat. Ale reżyser postawił na nowocześniejszą formę, niemalże industrialną. Nie ma w tym nic złego, ale mógł z kilku rzeczy w treści wtedy zrezygnować. Próba w zasadzie niezła, odważna, ale nie wyszła. Charlize Theron znów udowadnia jak dobrą jest aktorką. Kiedy w końcu Akademia ją doceni? Ale jest jeszcze lepsza wg mnie perełka aktorska w tym filmie, to James McAvoy. Brawo. 


8. Liga Sprawiedliwości (7/10)

No tak, dlaczego Liga Sprawiedliwości ma 7/10 a Spider-Man tylko 5/10?! WTF?! Powiem więcej, "Liga" miałaby jeszcze więcej, gdyby tylko dopuścili na ekrany filmowe sceny, które usunięto. Sceny oczywiście jednego z najlepszych komiksowych wizjonerów kina - Zacka Snydera. Oglądając uniwersum DC Comics mam wrażenie, że twórcy lepiej czują klimat komiksów, które miałem okazję czytać i oglądać animację dla dzieci i młodzieży na ekranie tv. To ogromna przewaga i bolączka, bo widzom nie wiedząc czemu, nie podoba się to. Mnie to przekonuje i czekam na więcej! 


7. Piękna i Bestia (7/10)

Piękna, barwna historia z jakimś tam przekazem. Ogląda się naprawdę przyjemnie. Mnóstwo znakomitych aktorów, którzy przez cały film, poza finałem, są pod postacią różnych elementów z gospodarstwa domowego, mebli, itp. Mam problem z oceną Emmy Watson, którą tak wielu się zachwyca. Myślę, że jeszcze nie pokazała innego charakteru, niż tego, do którego przyzwyczailiśmy z serii o Harrym Potterze. Młoda dziewczyna, mamy czas, poczekamy. 

6. Machina wojenna (7/10)

Bardzo nietypowe podejście do tematu wojny. Kilka smaczków historycznych, odniesień do działań amerykańskich na bliskim wschodzi i tego co się tam dzieje. Film, po którym można podyskutować. A to wszystko w komediowym wydaniu w formie satyry. Trzeba tylko odrobinę otworzyć się, rozszerzyć horyzontu, żeby owa satyra porwała nas. Brad Pitt cały czas eksperymentuje i bierze się za ciekawe projekty - wielki plus za to dla tego aktora. 

5. Ghost in the Shell (8/10)

Zaczynamy pozycję z "ósmką", a otwiera je amerykańska ekranizacja japońskiej mangi Masamune Shirow. Choć mangi nie czytałem, to obejrzałem anime i kilka produkcji dodatkowych wokół niej. Z niecierpliwością czekałem na GITS, choć patrząc na dorobek reżysera, czyli "Królewna Śnieżka i Łowca", który był totalnym dnem, nieporozumieniem - można było się obawiać najgorszego. Trailer jednak wyglądał obiecująco, a sam film... jeszcze lepszy. Nie mogłem uwierzyć, że fani nie mogli zrozumieć, jak to się stało że Motoko zagrała amerykanka. Zresztą uważam, że świetnie. Scarlett Johansson pasowała mi jako Mokoto. Być może, gdyby Japończycy zekranizowaliby GITS, byłby lepszy, ale ta wersja była naprawdę bardzo dobra. 

4. Król Artur: Legenda miecza (8/10)

Kolejna opowieść o Królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu. Ciekawe jak tym razem to pokażą. Tak właśnie podchodziłem do seansu, neutralnie. Zobaczyłem świetne kino, rewelacyjne dialogi, ale przede wszystkim zgrabną, wyśmienitą historię, która zostawia niesmak i chęć czekania na więcej. Przede wszystkim, dla mnie, uwypukla pewne wartości, które cenię. Nic dziwnego, że tak dobry film, skoro wziął się za niego sam Guy Ritchie. Charlie Hunnam choć nie jest spektakularny, znów zaskakuje, na plus. A Jude Law zły, przekonująco zły charakter, dobrze zagrany, brawo. 

3. Dunkierka (9/10)

Otwieramy podium, mocnym strzałem. Tak sobie myślę, że wiele osób, które nie znają kina Nolana, widzą w Dunkierce kolejny, wojenny film. Strzały, wzruszająca historia, pot, płacz, walka ze złem, oczernianie wroga, itd. Oj można się mocno przeliczyć. Twórca Incepcji, Mrocznego Rycerza, czy Interstellar znów przewrócił schematy do góry nogami. Film wojenny w zupełnie innej odsłonie, w zupełnie innym charakterze. Ja miałem wrażenie w pewnym momencie, jakby oglądał dokument, albo chociażby film dokumentalizowany i w sumie takim on był. Niesamowite jest to, że w ogóle nie widzimy wroga, poza paroma samolotami przez kilka sekund. Wroga słyszymy, i to wystarczy wg Nolana. Gra dźwiękami, która widać, jaki mają wpływ żołnierzy, którzy czekają na ratunek. Gdyby istniał Oscar za film, którzy trzyma w napięciu, "Dunkierka" otrzymałaby ode mnie takiego dożywotnio. Od pierwszych scen, do samego końca, nie można było oderwać wzroku. Aktorsko można byłoby parę osób wyróżnić, ale nie pojedyncze postaci grały w filmie "pierwszy plan". 

2. Okja (9/10)

Cieszę się, że takie filmy powstają, po którym można się zastanowić nad swoim aktualnym życiem i móc jeszcze coś zmienić. O Okji już pisałem wcześniej, w osobnym tekście, więc przejdę do miejsca numer jeden. 

1. Obdarowani (10/10)

Może dlatego, że jestem ojcem, ten film zrobił na mnie niezwykłe wrażenie. Dotyka wiele ważnych kwestii wychowawczych, daje do myślenia, nie daje gotowego rozwiązania, rozkłada argumenty za i przeciw. To nie jest tak, że tylko z genialnym dzieckiem będziemy mieli taki problem, z jakim boryka się rodzina Mary Adler, a dokładnie jej aktualny opiekun i babcia. Super, że jest przy tym wszystkim bardzo mało agresywnych emocji, wybuchów złości. Pewnie wynika to z tego, że to rodzina inteligencja, uczonych, doktorów, którzy potrafią rozmawiać na argumenty z klasą. Ale właśnie warto takie obrazy oglądać, aby uczyć się, że można właśnie tak rozwiązywać konflikty. Im więcej myślę o tym filmie, tym więcej widzę jego zalet. Genialny, polecam z całego serca. 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.