Kto ma zapłacić prowizję dla pośrednika?

Kupujący, czy sprzedający? Wynajmujący, czy właściciel? Kto tak naprawdę powinien zapłacić prowizję?

Jestem na etapie szukania nowego mieszkania dla swojej rodziny. Mam czas, więc szukam na otodom, olx, grupach facebookowych, rozglądam się po drzwiach od klatek schodowych. Gdy coś wpadnie mi w oko, to od razu dzwonię. Oferty od agencji nieruchomości zawsze odpychały mnie, ale i tym razem postanowiłem dać im kolejną szansę. Dzwonię. Miła rozmowa, z której i tak wynika, że trzeba się umówić na spotkanie z właścicielem i on odpowie na wszystkie pytania. Na sam koniec miła Pani rzuca hasło, że przy pozytywnym rozwiązaniu sprawy, czyli jeśli będę chciał wynająć mieszkanie, to będę zobowiązany i jej zapłacić prowizję w wysokości kwoty kaucji wynajmującego (1500 zł).

Emocje, które zaczęły szaleć w mojej głowie nadają się na osobny akapit.

Za co? Grzecznie się pytam. Przecież ten pośrednik reprezentuje właściciela. Przyszedł właściciel do agencji, żeby pomogła mu znaleźć lokatora. To właściciel korzysta z usług agencji, nie lokator, który znajdzie ów ogłoszenie i zadzwoni na nie praktycznie tylko po to, żeby umówić się na spotkanie i porozmawiać z właścicielem. Nie z pośrednik. Mnie, w mojej sytuacji w ogóle nie interesuje pośrednik, wręcz dosłownie jest mi niepotrzebny, bo przy umówieniu się na spotkanie, on musi zadzwonić do właściciela i oddzwonić. Po co? Ale okej, rozumiem. Pośrednik wykonuje pracę, którą zlecił mu właściciel. To kurwa dlaczego ja mam płacić za pracę, zleconą przez właściciela?

Jak idę do detektywa, żeby znalazł jakiegoś tam łebka, to chyba nikomu nie przychodzi do głowy, że detektyw gdy znajdzie ów łebka, to nie podchodzi do niego z jakąś tam umową i nie żąda od niego prowizji.

Jestem właścicielem firmy, która sprzedaje misie. Zatrudniam handlowca, który ma sprzedawać misie. Umawiam się z nim, że dostanie prowizje od każdego misia 1,00 zł. W takim układzie, misie kupione od niego, czy ode mnie, kosztują tyle samo. Ale może on podnieść wartość misia o 5,00 zł i wtedy będzie miał 1,00 zł + 5,00 zł. Klient nie wie tego, po prostu wie, że miś od tego handlowca kosztuje o 5,00 zł więcej.

Wrócę teraz do ogłoszenia o mieszkanie. Gdyby ta kaucja (1500 zł) byłaby podniesiona o 100% i czytam, że wynosi ona 3000 zł, to spoko. Mam podane na tacy co i jak. A jak się tam umawia właściciel z pośrednikiem na podziałkę - to ich sprawa. Może doszliby do wnioski, że 3000 zł to dużo. Bo powiedzmy sobie szczerze, 1500 zł, a nawet kurwa 500 zł za to, że pośrednik odbiera ode mnie telefon i umawia mnie na spotkanie to zajebiście za dużo.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.